W wyniku kruczków prawnych policjanci, którzy w kwietniu 2004 roku zastrzelili w Poznaniu 19-letniego Łukasza Targosza, a z jego kolegi, Dawida Lisa, zrobili niepełnosprawnego, nie poniosą żadnej odpowiedzialności, choć od samego początku było wiadomo, że nastolatków pomylili z przestępcami, których ścigali. Ich trwającą 10 lat sprawę, Sąd Apelacyjny w Poznaniu po prostu umorzył, bo jeden zarzut się przedawnił, a drugi rozbił o definicję słowa „wielu”.

Koniec w sprawie strzelaniny przy ulicy Bałtyckiej. 11 lat temu 4 policjantów ostrzelało samochód, którym jechało 2 młodych chłopaków. Funkcjonariusze po cywilnemu byli przekonani, że w środku jest poszukiwany groźny przestępca. Kierowca ruszył samochodem w kierunku policjantów, wtedy oni wystrzelili 39 razy w samochód. Kierowca zginął na miejscu, a pasażer został ciężko ranny. W tej sprawie policjanci zostali już dwukrotnie uniewinnieni - w 2006 i 2009 roku. Jednak w ostatnim wyroku policjanci zostali skazani, bo sąd uznał, że poza strzelaniem istniała inna lepsza, metoda ochrony przed niebezpieczeństwem.

Ostatecznie dzisiaj sąd zastanawiał się, czy policjanci strzelając sprowadzili zagrożenie dla bezpieczeństwa wielu osób. Ten przepis można stosować w ściśle określonych warunkach, gdy co najmniej 10 osób na skutek zachowania oskarżonych byłoby zagrożonych.Na miejscu zdarzenia, jak uznał sąd, zagrożonych było najwyżej 6 osób - pasażerowie ostrzelanego samochodu i kierowcy 4 innych aut, stojących przy przejeździe kolejowym.

Sąd nie zastosował więc przepisu o zagrożeniu dla wielu osób, ale uznał policjantów za winnych przekroczenia uprawnień. Przekroczenie uprawnień jednak przedawnia się po 10 latach od popełnienia przestępstwa. Dlatego sprawa strzelaniny została umorzona.
Wyrok jest prawomocny. Poszkodowani zdecydują, czy wnosić o kasację do Sądu Najwyższego, gdy dostaną pisemne uzasadnienie.


ZOBACZ W TELESKOPIE, 04.02.2015, GODZ. 18:30