Jaka jest korzyść z większej liczby pociągów, jeśli nie możemy do nich wsiąść - pytają rozgoryczeni mieszkańcy Owińsk i Bolechowa, których oburzył nowy rozkład jazdy szynobusów. Połączeń na trasie Poznań - Wągrowiec jest co prawda więcej, ale zmieniły się godziny kursowania wielu z nich. Poza tym nie wszędzie pociągi się zatrzymują.

Takiej niespodzianki w nowym rozkładzie jazdy pociągów mieszkańcy Owińsk i sąsiednich wsi się nie spodziewali. Owszem wzrosła liczba połączeń kolejowych na trasie Poznań - Wągrowiec, z 36 do 42, ale cztery z nich, i to w godzinach szczytu, nie zatrzymują się na wszystkich stacjach. Na trasie z Poznania do Wągrowca jest w sumie 18 przystanków.

W kursach przyśpieszonych 10 przystanków znika. Czas przejazdu z 1 godziny 40 minut spada do 50 minut. ale dla tych pasażerów to marna pociecha. Szynobus miał być alternatywą dla auta i to szczególnie teraz, gdy trwa budowa dróg prowadzających do spalarni. Taki komunikacyjny „Armagedon” potrwa jeszcze prawie rok.

Szynobusem byłoby prościej, szybciej i bez nerwów, gdyby można było do niego wsiąść. Do Kolei Wielkopolskich pisali maile z zażaleniami sami pasażerowie i słyszeli, że spółka jest tylko przewoźnikiem i realizuje odgórne zlecenia Urzędu Marszałkowskiego, który odpowiada za publiczny transport w województwie.

Zdaniem urzędu to jednak nowa jakość i mieszkańcy przystanków pośrednich muszą się do tego przyzwyczaić. Urząd Marszałkowski zapewnia, że dopracuje rozkład jazdy, ale dopiero na wiosnę.


ZOBACZ W TELESKOPIE, 21.12.2015, GODZ. 18:00