Pasażerowie komunikacji miejskiej poza kontrolą. W poznańskich tramwajach i autobusach brakuje kontrolerów. Bilety sprawdza teraz 15 osób, bo Zarząd Transportu Miejskiego odstąpił od umowy z prywatną firmą, która wspierała etatowych pracowników. Urzędnicy pracują nad rozwiązaniem i przypominają, że mimo rzadszych kontroli za bilety płacić trzeba.

Od kilku dni sprawdzanie biletów w tramwajach i autobusach komunikacji miejskiej w Poznaniu odbywa się w kratkę. Liczba kontroli spadła po tym jak Zarząd Transportu Miejskiego odstąpił od podpisanej niedawno umowy z prywatną firmą, sprawdzającą bilety.

Związkowcy wyliczają, że w Poznaniu pracuje teraz raptem piętnaścioro kontrolerów, choć powinno ich być przynajmniej trzykrotnie więcej. Jutro spotkają się z władzami Poznania, żeby rozmawiać o zmianach w zatrudnieniu kontrolerów. Jeśli pośrednictwo związkowców nie doprowadzi do porozumienia, kontrole wciąż będą odbywać się na „pół gwizdka”.

Mandat za jazdę na gapę może kosztować od 70-ciu do blisko 250-ciu złotych, a tylko w ubiegłym roku i tylko w Poznaniu złapano 76 tysięcy osób bez biletu.