Poznań na szarym końcu samorządów sięgających po unijne dotacje na inwestycje transportowe. Z ponad 250 milionów złotych, jakie stolica Wielkopolski może pozyskać - dotąd Poznań otrzymał zaledwie 3 miliony. To kropla w morzu unijnych pieniędzy. Dlaczego Poznań - zamiast rzeki przypomina wyschnięty strumyk?

Przebudowa Ronda Rataje to tylko jedna z inwestycji, która mogłaby zostać sfinansowana z tak zwanego ZIT-u czyli Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Przeliczając euro na złotówki to 430 milionów złotych. 60 procent tej kwoty czyli około 260 milionów ma przypaść Poznaniowi, reszta pozostałym gminom aglomeracji. Problem w tym, że gminy pozyskały już 74 miliony złotych natomiast Poznań tylko 3 miliony. Największy problem to uzyskanie decyzji środowiskowych dla projektów drogowych. W ramach innego programu "Infrastruktura i środowisko" Poznań wnioskuje o prawie 330 milionów złotych.

Pieniądze mają trafić na kilka projektów budowę tramwaju na Naramowice, przebudowę trasy tramwajowej na górnym tarasie Rataj, przebudowę trasy tramwajowej na ulicy Dąbrowskiego, modernizację torów na ulicy 28 Czerwca i Wierzbięcice, a także program Centrum. Tylko ten ostatni projekt ma dziś decyzję środowiskową. Kolejna porażka Poznania to przegrany konkurs o pieniądze na przebudowę węzła Lechicka - Naramowicka. Projekt ten zakładał także modernizację jednej nitki mostu Lecha i przebudowę Bałtyckiej. Cały projekt miał kosztować 244 miliony złotych, unia miała dołożyć 121 milionów. Wspomniane już Rondo Rataje- jego przebudowa miała kosztować ponad 150 milionów złotych, dofinansowanie miało wynosić ponad 100 milionów złotych.

Wszystko co udało się do tej pory zrobić Poznaniowi za "zitowskie" pieniądze to parking Park and Ride w okolicach trasy PST za 3 miliony złotych. Kilka lat temu, kiedy prezydentem Poznania był Ryszard Grobelny, Poznań był liderem w pozyskiwaniu unijnych pieniędzy.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 11.01.2016, GODZ. 18:30