Co ma Kuba do Wielkopolski? Póki co - jeszcze niewiele. Wkrótce może się to jednak zmienić. Taką nadzieję mają przynajmniej władze województwa, które w czteroosobowej delegacji ruszają jutro do Hawany, żeby podbić miejscowe rynki. Na wojaże przeznaczono 26 tysięcy złotych. I tu tkwi kłopot. Bo opozycja - zamiast o pracy - mówi o zwiedzaniu i wycieczkach, wytykając Leszkowi Wojtasiakowi dalekie, ale niekoniecznie wysokie loty.

Słoneczne plaże. Piękne pejzaże. I malownicze zakątki - patrząc z punktu widzenia turysty, Kuba może mieć coś z raju na ziemi. Myślami w tym egzotycznym kraju może już być Leszek Wojtasiak.Członek zarządu województwa wielkopolskiego wybiera się bowiem jutro właśnie do Hawany. I to z misją gospodarczą.

Wzmacnianie działalności przedsiębiorców ma polegać na spotkaniach: raz z inwestorami, innym razem z handlowcami. W planie jest też wizyta na targach poligraficznych, gdzie przedstawiciele Wielkopolski mają targować się o zniżki za wystawienie stoiska na tego typu imprezach. Zostanie - rachunek, opiewający na około dwadzieścia sześć tysięcy złotych, które przez sześć dni wyda czteroosobowa delegacja.

Podobne koszty członek zarządu województwa ponosi zresztą nie od dziś. Na mapie swoich służbowych wyjazdów może zaznaczyć między innymi Indie, Nigerię, Kazachstan, Brazylię, a ostatnio także Chile. Rekord wyjazdów padł siedem lat temu, kiedy to Wojtasiak co czwarty dzień spędzał w pracy, ale... w zagranicznej delegacji. A średnio - każdy z członków zarządu województwa - w podróż wyrusza cztery razy w roku, wydając na wojaże około 17-stu tysięcy złotych.

Póki co postępowanie władz województwa chcą sprawdzić sejmikowi radni z komisji rewizyjnej, którzy dokładnie przyjrzą się kierunkom służbowych delegacji.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 04.02.2017, GODZ. 18:30