Rolnicy z gminy Ryczywół w powiecie obornickim nie dostaną odszkodowań za zalane pola. Powód - choć trudno w to uwierzyć - niewłaściwy rodzaj deszczu, jaki zniszczył im uprawy. Czy to urzędniczy absurd czy raczej bezduszne przepisy?

W poprzednich latach o tej porze plony były już dawno zebrane. Nawałnice, które przeszły nad regionem w sierpniu i obfite deszcze, które spadły w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, zalały prawie wszystkie okoliczne pola. Rolnicy stracili już nadzieję i liczą straty, które idą w setki tysięcy złotych. Pod wodą znalazło się także wiele łąk. Jeżeli rolnicy nie zbiorą siana, nie będą mieli paszy dla zwierząt. Ratunkiem miały być odszkodowania. Ale by gmina mogła wysłać na pola komisje szacujące szkody, musi mieć potwierdzenie z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, że na jej obszarze wystąpiły tak zwane deszcze nawalne, czyli potocznie mówiąc- oberwanie chmury. Według ekspertyz nic takiego na tym terenie nie miało miejsca. Tymczasem meteorolodzy uznali, że deszcze nawalne wystąpiły w sąsiednich gminach Połajewie i Rogoźnie. Rolnicy nie kryją zdziwienia.

Okazuje się, że problem tkwi w przepisach. Mówią one, że deszcze nawalne to takie, które powodują duże szkody w uprawach rolnych. Fakt, że rolnicy nie mogą zebrać zbóż, nie oznacza, że szkody powstały w wyniku oberwania chmury. Jedynym rozwiązaniem może być uznanie dużych podtopień za powódź. Wówczas powołane przez wojewodę komisje mogą oszacować straty. By pomóc poszkodowanym przez nawałnice, wojewoda wielkopolski uruchomił specjalną infolinię i skrzynkę mailową, gdzie można zgłaszać zniszczenia. Do tej pory Urząd Wojewódzki przekazał samorządom 19 milionów złotych na wypłatę zasiłków dla osób, które ucierpiały w wyniku sierpniowych nawałnic. Zaapelował też do gmin, by pieniądze jak najszybciej trafiły do poszkodowanych.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 14.09.2017, GODZ. 18:30