Urząd Ochrony Państwa nie zabiegał o współpracę z Jarosławem Ziętarą. Tak były szef tej instytucji zeznał dziś na kolejnej rozprawie w procesie o podżeganie do morderstwa poznańskiego dziennikarza. Inny świadek obciążył zeznaniami oskarżonego Aleksandra Gawronika.

Świadek incognito zeznając przez telefon ze zmienionym głosem przekonywał, że Aleksandra Gawronika poznał 15 lat temu w areszcie śledczym w Katowicach. Tam oskarżony o podżeganie do zabójstwa były senator miał się chwalić, że bez jego wiedzy w Poznaniu nie mogły być przeprowadzone żadne większe interesy. Po tych zeznaniach pełnomocnik Aleksandra Gawronika zadawał pytania, które sąd oddalał, bo zdaniem sądu odpowiedzi mogły zdemaskować tożsamość świadka.

Swoje zeznania przed sądem złożył też Gromosław Czempiński, który 25 lat temu był zastępcą szefa Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Jego zdaniem UOP sprawą Ziętary nie planował się zajmować. Brat Jarosława Ziętary jest przekonany, że zeznania Gromosława Czempińskiego mijają się z prawdą. Jak przekonywał Stanisław Rusek - 25 lat temu dziennikarz jednej z poznańskich gazet - w 1992 roku policja w sprawie zaginięcia i morderstwa Jarosława Ziętary nie kiwnęła palcem. Jarosław Ziętara ostatni raz widziany był 1 września 1992 roku. Pisał między innymi do Gazety Poznańskiej. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 22.09.2017, GODZ. 18:30