Miał być językiem dla wszystkich, łatwym do opanowania i porozumiewania się. Esperanto liczy już 130 lat i chociaż w codziennej komunikacji język ten furory nie zrobił, to w nauce i sztuce bywa dość popularny. Od wczoraj w Poznaniu odbywają się w nim tak zwane Artystyczne Konfrontacje.

Słuchając uczestników spotkania esperantystów trudno uwierzyć, że ich język powstał tak niedawno i że został stworzony przez jednego człowieka. Ludwik Zamenhof, polski Żyd z Białegostoku chciał wspólną mową zbliżyć do siebie ludzi. Świat się zmienia, ale esperanto bez wątpienia odniosło sukces. Jego słownictwo wywodzi się w większości z języków europejskich, przeważnie romańskich, takich jak włoski czy hiszpański. Zasady dotyczące wymowy i akcentu są bardzo proste i niezmienne. Od reguł co ważne - nie ma wyjątków. Wszystko to sprawia, że łatwo opanować strukturę języka i posługiwać się nim intuicyjnie.

Użytkownicy i znawcy podkreślają, że chociaż esperanto nie jest językiem naturalnym, to nie jest to również, w tradycyjnym rozumieniu tego słowa, język obcy. Z esperanto wiąże się także fenomen społeczny. Na świecie posługują się nim prawie 2 miliony osób. Profesor Humphrey Tomkin, były prezydent światowego związku esperantystów i emerytowany rektor amerykańskiego Uniwersytetu w Hartford przekonuje, że język esperanto, w przeciwieństwie do na przykład angielskiego, nie wyróżnia jednej kultury kosztem innych. Esperanto służy nie tylko do łatwego porozumiewania się. Specjaliści zapewniają, że powstające w esperanto utwory poetyckie i prozatorskie nie ustępują dziełom w językach narodowych. Oprócz tego, wydaje się też wiele tłumaczeń. Ostatnio ukazała się esperancka edycja tomiku Wisławy Szymborskiej „Obmyślam świat". Tłumaczem jest Tomasz Chmielik, emerytowany germanista i bardzo aktywny esperantysta: 33. Artystyczne Konfrontacje w Esperanto potrwają do niedzieli.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 23.09.2017, GODZ. 18:30