Problem ze świadkami, ale i spory sukces prokuratury. To opis tego, co wydarzyło się na kolejnej rozprawie w procesie twórcy oszustw metodą na wnuczka. Słynny Hoss, czyli Arkadiusz Ł. - odpowiadał dziś przed Sądem Okręgowym w Poznaniu.

„Zostałem ofiarą medialną"- tak mówił dziś w Sądzie Okręgowym w Poznaniu Arkadiusz Ł. pseudonim Hoss, domniemany twórca metody na wnuczka. Sąd uznał, że nagrania rozmów Arkadiusza Ł i jego brata Adama P, mogą być wykorzystane jako dowód. Prokuratura zarzuca mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wyłudzenie ponad 2 milionów złotych w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu. Rozmowy mają potwierdzać, że oskarżony jest winny. Z tą decyzją nie zgadza się obrona, bo jej zdaniem rozmowy zostały nagrane nielegalnie.

To już kolejna rozprawa z udziałem Hossa. Jedna z nich nie odbyła się, bo oskarżony miał dostać ataku dusznicy bolesnej i z sali rozpraw zabrało go pogotowie. Dziś na podstawie opinii biegłych kardiologów sąd uznał , że oskarżony może uczestniczyć w rozprawach. Dziś miało zostać przesłuchanych 4 świadków. Dwoje nie stawiło się na rozprawie. Dwie pozostałe osoby, w tym konkubina Hossa, odmówiły składania zeznań. Ze względu na konieczność przesłuchania innych świadków, sąd wyznaczył nowy termin rozprawy na początku listopada.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 06.10.2017, GODZ. 18:30