11 listopada Poznań świętuje podwójnie. Wraz ze świętem niepodległości także imieniny ulicy Święty Marcin. I mimo, że w tym roku ulica z powodu remontu jest zamknięta, na urodzinach i tak pojawiły się tysiące poznaniaków.

Hucznie obchodzone imieniny ulicy Święty Marcin w Poznaniu przyciągnęły tłumy. W tej niecodziennej radości nie ma jednak nic dziwnego. Ulica Święty Marcin jak mało która odzwierciedla koleje losu przez jakie przechodziła stolica Wielkopolski. Jej nazwa wywodzi się od osady i kościoła świętego Marcina, który istniał jeszcze przed nadaniem praw miejskich Poznaniowi.

Wtedy cała lewobrzeżna strona miasta była jego parafią. Do podtrzymywania tradycji jedzenia świętomarcińskich rogali nie trzeba długo przekonywać. Ze świętym Marcinem rogale wiążą się dwojako. Podobno ich kształt naśladuje podkowę konia świętego. Ale jest też związek bliższy: od końca XIX w. są związane z działalnością na rzecz biednych. Święty Marcin urodził się w czwartym wieku na terenie dzisiejszych Węgier. Był żołnierzem rzymskim. Będąc na służbie oddał żebrakowi połowę swojego płaszcza. Potem we śnie ukazał mu się okryty tym płaszczem Chrystus. Po przyjęciu chrztu, wybrał życie pustelnicze.

Uważany za autorytet został dosłownie przymuszony do zostania biskupem francuskiego miasta Tours. Zasłynął z surowego życia, ofiarnej pracy na rzecz wiernych, zwalczania herezji, ale też dążenia do pokoju i zgody. Imieniny ulicy Święty Marcin trwają cały dzień. Impreza, choć nawiązuje do tradycji średniowiecznych festynów, odbywa się w Poznaniu od 24 lat.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 11.11.2017, GODZ. 18:30