Rozbudowa odkrywki Tomisławice będzie możliwa tylko jeśli będzie raport jej oddziaływania na środowisko. Taką decyzję regionalnych organów podtrzymała Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. Kopalnia Węgla Brunatnego Konin walczy o nowe odkrywki, bo ich budowa oznacza miejsca pracy w całym regionie. Przeciwni są jednak ekolodzy, którzy mówią o dramatycznych skutkach dla środowiska.

Czarne chmury zbierają się nad konińską kopalnią. Spółka nie może rozbudować jednej ze swoich najważniejszych odkrywek - Tomisławic. Wcześniej musi bowiem sporządzić raport oddziaływania na środowisko. Tak zdecydowała Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, podtrzymując tym samym, decyzję tej regionalnej z Poznania. Na ten problem od dawna zwracają uwagę także ekolodzy. Ich zdaniem odkrywki niszczą środowisko i marnują ogromne ilości wody pitnej. Żaden przedstawiciel Kopalni nie chciał wypowiadać się dziś przed kamerą. Sprawę komentują jednak górniczy związkowcy, którzy w sprawie budowy odkrywek niedawno protestowali w Warszawie. Jak tłumaczą bez nich nie ma kopalni, a bez kopalni nie ma pracy.

Brak zgody na rozbudowę Tomisławic to nie jednym problem kopalni. Równocześnie spółka toczy batalię o budowę nowej odkrywki Ościsłowo. Na to nie zgodziła się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu, górnicy nie mają też zgody części mieszkańców okolicznych gmin. Związkowcy przekonują, że kopalnia na bieżąco doprowadza wodę i odnawia tereny po odkrywkach, np. tworząc w ich miejscach sztuczne jeziora. Sprawą budowy odkrywki w Ościsłowie zajmuje się teraz Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 17.11.2017, GODZ. 18:30