Czy Opalenica wyłamie się z Poznańskiej Kolei Metropolitalnej? To pytanie, które rozgrzewa samorządowców, kolejarzy, ale przede wszystkim pasażerów. Gminę obiegła informacja, że jeśli burmistrz odstąpi od podpisania umowy, wówczas w Opalenicy nie będą się zatrzymywać żadne pociągi Kolei Wielkopolskich. Dlaczego burmistrz stawia veto i czy to oznacza koniec kolei regionalnych w Opalenicy?

Dalece idącą ostrożność w podejściu do Poznańskiej Kolei Metropolitalnej zachowuje burmistrz Opalenicy. Szacunki zakładają, że Opalenica każdego roku do funkcjonowania Poznańskiej Kolei Metropolitalnej miałaby z gminnego budżetu dokładać około 288 tysięcy złotych. Problem w tym, że są to szacunki. Dziś, każdego dnia przez Opalenicę jedzie 15 par pociągów. Po uruchomieniu Poznańskiej Kolei Metropolitalnej miałoby ich być o 6 więcej, czyli 21. Sprawa przystąpienia Opalenicy do PKM zaczęła w gminie żyć swoim życiem.

Wolą wszystkich zainteresowanych stron projekt PKM oparty jest na zasadzie solidaryzmu i w związku z tym, w przypadku wyłączenia się jednego z samorządów z jego realizacji, połączenia PKM zostaną na terenie takiej gminy ograniczone tylko do połączeń regionalnych.

Informację tę już dziś dementuje wicemarszałek województwa wielkopolskiego odpowiedzialny za projekt Poznańskiej Kolei Metropolitalnej. Projekt Poznańskiej Kolei Metropolitalnej zakłada uruchomienie w godzinach szczytu, w promieniu 50 kilometrów od Poznania, dodatkowych pociągów - nawet co pół godziny. Te solidarnie miałyby współfinansować gminy. Czy Opalenica przystąpi ostatecznie do tego projektu może się okazać w przyszłym tygodniu, kiedy to marszałek i burmistrz siądą do stołu i wreszcie, miejmy nadzieję konstruktywnie, porozmawiają.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 09.01.2017, GODZ. 18:30