Ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz, pracownik Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza może stanąć przed komisją dyscyplinarną. To reakcja uczelni na słowa profesora, krytykujące europosłów, którzy opowiedzieli się za sankcjami dla Polski i burmistrza Wadowic, który chce zlikwidować z herbu miasta papieskie symbole. Ksiądz Bortkiewicz twierdzi, że bronił dobra Polski i pamięci Jana Pawła II, mimo to UAM może żądać od niego wyjaśnień.

"Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić." Tak - nawiązując do cytatu z Marszałka Józefa Piłsudskiego - ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz skomentował zachowanie europosłów PO, którzy w grudniu głosowali za sankcjami Unii Europejskiej wobec Polsce. Teraz między innymi za te słowa wypowiedziane podczas wywiadu, Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza, gdzie profesor wykłada, może postawić go przed komisją dyscyplinarną. Księdza profesora Bortkiewicza bronią inni uczeni, podkreślając, że w wywiadzie nikt nie został obrażony, a to Uniwersytet wzywając profesora na komisję dyscyplinarną może naruszać wolność i swobodę wypowiedzi. Księdza Profesora Bortkiewicza tłumaczą także ci, którzy nie zawsze się z nim zgadzają.

Koronnym argumentem w obronie profesora Bortkiewicza ma być dokładna analiza językowa tekstu z wywiadu. W Internecie nie brakuje także komentarzy internautów w tej sprawie. Przedstawiciele UAM pytani dziś przez nas, czy i kiedy uczelnia wezwie księdza profesora przed komisję, nie chcieli rozmawiać o tym przed kamerą, przysłali w tej sprawie oświadczenie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że uczelnia może oczekiwać on niego także wytłumaczenia wypowiedzi na temat burmistrza Wadowic, korektowego ksiądz profesor krytykował za pomysł usunięcia z herbu miasta papieskich symboli. Profesor Bortkiewicz, jak sam podkreśla, bronił wtedy pamięci świętego Jana Pawła II.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 10.01.2017, GODZ. 18:30