Nieopróżniane kubły i odpady wysypujące się na ulice. Tak przez ostatni tydzień wyglądały śmietniki w części Poznania. Narzekali mieszkańcy, narzekały spółdzielnie, ale odpowiedzialny za organizację systemu śmieciowego w stolicy Wielkopolski GOAP nie potrafił zmobilizować wynajętych firm do skutecznego ich odbioru. Zmieniło się to dopiero dziś. Dlaczego tak późno?

Na winogradzkich osiedlach śmieci jeszcze wczoraj wysypywały się ze śmietników. To w większości pozostałości po sylwestrowej zabawie, ale przecież ta skończyła się 10 dni temu, a tu na winogradzkich osiedlach czas się jakby zatrzymał. Pokazywały to rosnące góry odpadów. Dziś, po interwencji mediów jest trochę lepiej, choć są jeszcze miejsca pełne odpadów na Osiedlu Przyjaźni. Tu, żeby wyrzucić śmieci trzeba się nagimnastykować. Za ten bałagan odpowiada Związek Międzygminny Gospodarka Odpadami Aglomeracji Poznańskiej czyli GOAP.

Od początku roku na zlecenie GOAP za wywóz śmieci w tym rejonie odpowiada firma Remondis. Opóźnienia w wywozie śmieci konsorcjum tłumaczy porządkami po poprzednikach. Jednak są osoby, którym takie tłumaczenie nie wystarcza. Uważają one, że to GOAP odpowiada za porządek i zamiast zrzucać winę na swoich wykonawców powinien ich dyscyplinować i ponieść za taki bałagan odpowiedzialność. Jan Marciniak prezes Winogradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej boi się, że taka sytuacja będzie się powtarzać. Uważa, że błędem było stworzenie GOAP-u, bo czas interwencji teraz się wydłuża. Mieszkańcy mają nadzieję, że zalegające śmieci znikną w ciągu najbliższych kilku dni.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 11.01.2017, GODZ. 18:30