Leczył i karmił tych, którzy w Indiach, znaleźli się poza społeczeństwem, przywracał godność i sens życia. Dziś ruszył proces beatyfikacyjny ojca Mariana Żelazka, werbisty i Wielkopolanina, który większość życia poświęcił pomagając trędowatym.

Kiedy umierał 12 lat temu w indyjskim Puri, nawet wyznawcy innych religii uważali go za świętego. Przez dziesiątki lat opiekował się trędowatymi, opatrywał ich rany i pomagał żyć tak, żeby nie była to tylko wegetacja, ale życie w godności. Sam w czasie wojny przeszedł przez piekło niemieckich obozów koncentracyjnych, dlatego rozumiał, że wobec wielkiego cierpienia i zła na świecie, trzeba nieść innym miłość i że to daje szczęście. Ojciec Marian Żelazek swoją misję odczytywał nie tylko jako pracę humanitarną czy duszpasterską, ale też jako wprowadzanie pokoju.

Przez ponad 50 lat spędzonych w Indiach ojciec Marian Żelazek bardzo prężnie pracował nad realną poprawą sytuacji wykluczonych ludzi. Zbudował szkołę, kościół, schronisko dla bezdomnych, bibliotekę i mały szpital. Dawał szansę zarabiania na życie. Ojciec Marian Żelazek urodził się 100 lat temu w Palędziu koło Poznania. W 2002 roku był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Proces beatyfikacyjny rozpoczął się dziś rano.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 11.02.2017, GODZ. 18:30