To był trudny dzień dla pasażerów kolei w Wielkopolsce. Poznański węzeł sparaliżowały dwie poważne awarie. Na liniach do Gniezna i Piły została zerwana trakcja. Pociągi notowały kilkusetminutowe opóźnienia, a część w ogóle wypadła z rozkładu. Tysiące pasażerów nie mogły dojechać do pracy i szkoły.

Na peronach ruch jak w ulu, natomiast na torach paraliż. Poznański dworzec kolejowy. Dominowały chaos, dezorientacja i zagubienie. Wszystko przez dwie awarie trakcji. Pierwsza zerwała się na linii z Poznania do Piły w okolicach Rogoźna. Druga na linii z Poznania do Gniezna w okolicach Pobiedzisk. W tym drugim przypadku maszynista w porę zauważył obwieszoną trakcję i zatrzymał pociąg. W przypadku linii do Piły rozpędzony pociąg wpadł w wiszącą trakcję.

Skład został uszkodzony, linia zablokowana. Na obydwóch liniach przez kilka godzin za pociągi kursowały autobusy. Co było powodem awarii, to ustalą specjalne komisje, choć pasażerowie już w tej chwili mają swoje teorie. W sumie opóźnionych zostało 25 pociągów. Łączny czas opóźnień to 1360 minut czyli prawie 23 godziny.