Noża lub innego ostrego narzędzia, którym w kamienicy na poznańskim Dębcu dokonano brutalnego morderstwa szuka policja. Gruzowisko jest bardzo dokładnie sprawdzane, na razie jednak bez efektu. Wczoraj ujawniliśmy drastyczne informacje na temat zbrodni, do której doszło jeszcze przed niedzielnym wybuchem.

Prokuratura jest już pewna, że jeszcze przed wybuchem w kamienicy doszło do morderstwa. Te nieoficjalne dotąd informacje Telewizji Polskiej śledczy oficjalnie potwierdzili wczoraj przed kamerami programu interwencyjnego Alarm. Na miejscu katastrofy wciąż trwa jeszcze poszukiwanie narzędzia zbrodni. Śledczy wywożą stąd kolejne fragmenty zawalonej części kamienicy. Na policyjnym parkingu raz jeszcze dokładnie przeszukują gruzowisko, szukając noża lub innego ostrego narzędzia, które - ich zdaniem - miał wziąć do ręki mąż ofiary, Tomasz J. Na razie nie wiadomo jednak, jak i dlaczego miał zabić swoją żonę. Świadkowie, do których dotarli reporterzy TVP przekonują, że to morderstwo mogło mieć podtekst miłosny. Beata J. groziła mężowi rozwodem, dlatego zazdrosny mężczyzna miał zadać jej ciosy nożem, a następnie bestialsko okaleczyć zwłoki i rozszczelnić instalację gazową, co miało doprowadzić do wybuchu. W małżeństwie J. od dawna miało się nie układać.

Konflikt nasilił się jeszcze po tym wypadku, do którego doszło pod Poznaniem na początku roku. Samochód prowadzony przez Tomasza J. z nadmierną prędkością uderzył w drzewo. 11-letni syn małżeństwa do dziś jest w szpitalu i wymaga długotrwałej rehabilitacji Wszystkie spekulacje mogłyby uciąć zeznania Tomasza J. Mężczyzna wciąż jest w szpitalu. Jego stan zagraża życiu. W tle toczącego się postępowania i nowych, drastycznych ustaleń, rozgorzała dyskusja o wpisie w Internecie pełnomocniczki prezydenta Poznania do spraw przeciwdziałania wykluczeniom. Marta Mazurek skomentowała tragedię na Dębcu, w której zginęło 5 osób, a ponad 20 zostało rannych, słowami, że wybuch miał być tylko kolejnym kobietobójstwem i stwierdziła, że mizoginizm zabija. Dziś nie chciała komentować swoich słów tłumacząc, że umieściła je w Internecie jako osoba prywatna, po godzinach swojej pracy. Wywołała jednak lawinę krytycznych komentarzy. Tymczasem fala pomocy dla osób poszkodowanych w wybuchu była na tyle duża, że na tę chwilę skończono już przyjmowanie darów. Zbiórkę cały czas prowadzi jeszcze poznańska Caritas. Pieniądze można wpłacać na specjalnie utworzone konto.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 08.03.2018, GODZ. 18:30