Wielkanocny zając ozdobą miejsca śmierci Polaków rozstrzelanych przez Niemców. W taki sposób w Szamotułach promuje się jedno z poznańskich centrów handlowych. Władzom miasta to nie przeszkadza, ale wielu mieszkańców jest oburzonych.

Wielkanocny zając w Szamotułach może budzić kontrowersje, bo pojawił się niemal dokładnie w tym miejscu, w którym Niemcy w czasie II wojny światowej z zimną krwią rozstrzelali 5 Polaków. Mimo upływu lat, pamięć o tych dramatycznych wydarzeniach wciąż jest żywa. Dokładnie 13 października 1939 roku na rynku w Szamotułach pluton żołnierzy ustawił pod ścianą jednej z kamienic 5 przypadkowych osób. Na oczach przechodniów wszystkich rozstrzelano - tylko dlatego, że byli Polakami. Dziś o tej zbrodni przypomina tablica upamiętniająca poległych.

Hitlerowskie bestialstwo - z opowieści swojej babci - doskonale zna Grzegorz Heckert. Jak mówi, ze względu na pamięć o ofiarach to miejsce powinno być szczególnie chronione. Nie przekonało też części mieszkańców Szamotuł, którzy w ramach protestu zasłonili wielkanocnego zająca czarną płachtą i postawili obok tabliczkę, przypominającą o okrucieństwie Niemców. Po kilkudziesięciu godzinach i płachta i tabliczka - zniknęły.

Dyskusja toczy się też w lokalnych mediach i na stronach internetowych. Te spory wśród mieszkańców chciała wyciszyć poznańska galeria handlowa, która sugerowała przeniesienie należącej do niej ozdoby w inne miejsce rynku. Urzędnicy z Szamotuł nie chcą się jednak na to zgodzić. Spór być może ostatecznie zniknie po rewitalizacji płyty rynku w Szamotułach. Mieszkańcy walczący o zachowanie pamięci historycznej mają nadzieję, że inwestycja będzie okazją do godnego upamiętnienia miejsca kaźni Polaków.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 13.03.2018, GODZ. 18:30