Do czerwca ogłoszenie konkursu na projekt, do końca roku jego rozstrzygnięcie, a w przyszłym roku budowa długo wyczekiwanego pomnika Wypędzonych Wielkopolan. Takie są najnowsze ustalenia naszego reportera w sprawie pomnika, wokół którego wciąż toczy się spór. Zespół do Spraw Wznoszenia Pomników w Poznaniu najpierw wydał zgodę na jego budowę potem ją cofnął, a sam projekt podzielił też wypędzonych.

Henryk Walendowski w 1939 roku miał 4 lata. Z całą rodziną został wywieziony do Generalnego Gubernatorstwa. Podczas okupacji Niemcy deportowali z Wielkopolski ponad 300 tysięcy osób. Od lat W Poznaniu toczy się batalia aby postawić pomnik upamiętniający tamte wydarzenia. 2 lata temu wydawało się, że budowa pomnika jest już przesądzona. W 2016 roku Zespół do Spraw Wznoszenia Pomników w Poznaniu pozytywnie zaopiniował ten projekt. Jednak projekt oprotestowało Stowarzyszenie Wspólnota Polaków Wypędzonych i Poszkodowanych przez III Rzeszę.

Henryk Walendowski do Urzędu Miasta Poznania złożył pismo, w którym domaga się zmiany składu zespołu. Jednak zdaniem przedstawicieli miasta skład zespołu jest stały i niezmienny Sam IPN przyznaje, że ustawa regulująca jego działanie wyznacza mu w takich sytuacjach tylko i wyłącznie rolę opiniotwórczą i takie opinie w przypadku pomnika Wypędzonych w Poznaniu były już wydawane. W budżecie miasta na budowę pomnika zarezerwowano milion dwieście tysięcy złotych. Pomnik miałby stanąć w drugiej połowie przyszłego roku. Według różnych szacunków w Wielkopolsce dziś żyje od 7 do 9 tysięcy wypędzonych.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 20.04.2018, GODZ. 18:30