Prezydent Poznania kłamie - mówi kandydat na włodarza miasta, Jarosław Pucek. I pokazuje dokumenty, zgodnie z którymi trasa tramwajowa na Naramowice nie powstanie w ciągu czterech najbliższych lat. Powód? Brak pozwolenia na budowę nowej linii. Urzędnicy uspokajają jednak i przekonują, że inwestycji nic nie grozi.

Wszystkie dokumenty pochodzą z urzędu miasta. Właśnie te dokumenty mają być twardym dowodem na to, że do budowy trasy tramwajowej na poznańskich Naramowicach jak na razie daleka droga. Błędy prezydentowi Poznania wytykał kandydat na to stanowisko, Jarosław Pucek. Chodzi przede wszystkim o złe planowanie, błędne obliczenia i tworzenie na nowo części dokumentacji, przez co termin budowy tramwaju może stanąć pod znakiem zapytania. Tymczasem - jak przekonuje Pucek - w większości mediów nie ma informacji o tym, że miasto dostanie pozwolenie na budowę tramwaju dopiero pod koniec przyszłego roku. Problem w tym, że jeden z wykonawców właśnie złożył odwołanie od wyników przetargu, ogłoszonego przez miasto, a to może wydłużyć formalności.

Tymczasem przedłużająca się inwestycja może skutkować stratą dotacji z Unii Europejskiej i jeszcze większą frustracją mieszkańców, którzy na nową linię tramwajową czekają od kilkudziesięciu lat. W rzeczywistości ta wizualizacja zostanie na razie okrojona tylko do jednego z trzech planowanych odcinków - tego od pętli na Wilczaku do ulicy Błażeja. Pozostałe dwa: odpowiednio w stronę centrum Poznania i w kierunku Moraska są. Ale wciąż tylko w planach. Jak przekonują lokalni działacze chodzi o to, by tramwaj powstał jak najszybciej, tymczasem budowlańcy wciąż nie przygotowali jeszcze terenu pod tę inwestycję i nie zaczęli wyburzać kolidujących z nią budynków.

Jak zapowiada miasto, tramwaj na Naramowice ruszy za 4 lata, choć już 3 lata temu - w kampanii wyborczej - obiecał to Jacek Jaśkowiak. Niezależnie od wszystkich wątpliwości pewne jet to, że w tej kadencji prezydentowi Poznania tej obietnicy dotrzymać się nie uda.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 14.06.2018, GODZ. 18:30