Chaos i niewiedza - to najlepszy opis sytuacji, w jakiej od nowego roku znalazły się osoby, które nie mają ubezpieczenia zdrowotnego. Teoretycznie, od 1 stycznia także one miały być objęte bezpłatną opieką. Jednak jak się okazuje tylko teoretycznie, bo system w praktyce nie działa.

Dotychczas z takiego prawa nie mogły jednak skorzystać ponad 2 miliony Polaków, którzy pracują na umowach śmieciowych. Od tego roku zmienić to miała znowelizowana ustawa zdrowotna. Od 1 stycznia dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej czyli lekarza rodzinnego mają także osoby, które posiadają prawo do świadczeń, chociaż system eWUŚ tego nie potwierdza. To np. osoby, o których ubezpieczeniu pracodawca zapomniał odpowiednie organy poinformować. Taki pacjent musi jednak napisać oświadczenie, że jest ubezpieczony. Od osób, które w momencie udzielania świadczeń były ubezpieczone lub były o tym przekonane, NFZ nie naliczy opłat.

Z darmowej porady lekarza rodzinnego mogą także od 1 stycznia korzystać nieubezpieczeni, którzy podpiszą odpowiednie oświadczenie. Nie dostaną jednak refundowanej recepty ani skierowania na bezpłatną wizytę u specjalisty. Lekarze boją się jednak, że część pacjentów może kłamać, że jest ubezpieczona i składać fałszywe oświadczenia. NFZ zapewnia, że taki pacjent będzie musiał zwrócić koszty świadczeń, które nie wchodzą w zakres podstawowej opieki zdrowotnej. W praktyce taki pacjent zapłaci za refundowane leki czy wizytę u specjalisty. Poradę u lekarza rodzinnego będzie miał za darmo.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 11.01.2016, GODZ. 18:30