Dla jednych to zabójstwo, dla innych prawo do wolnego wyboru. Prawo do aborcji jest jednym z punktów zapalnych polskiej debaty publicznej. Zwłaszcza teraz, gdy równocześnie zgłaszane są projekty ustaw zarówno łagodzących, jak i zaostrzających prawo w tym zakresie.

Dokładnie rok temu przeciw planom zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych protestowano między innymi w Poznaniu. Niemal w tym samym czasie przeciw planom złagodzenia prawa w tym zakresie. Dyskusja o tym, jak powinno ono wyglądać trwa do dziś. Obecnie ciążę może przerwać wyłącznie lekarz i tylko w trzech przypadkach.
Gdy
1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety,
2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
3) lub zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Zwolennicy zaostrzenia przepisów aborcyjnych, chcą wykreślenia jednego z tych przypadków. Pod projektem ustawy zebrano ponad 200 tysięcy podpisów. Z kolei zwolennicy złagodzenia prawa antyaborcyjnego pod projektem takich właśnie zmian zebrali 400 tysięcy podpisów. Swój pomysł na przepisy aborcyjne mają także partie polityczne. Zdaniem obserwatorów dyskusji na temat aborcji, kluczem do rozwiązania tego sporu jest zrozumienie. Dyskurs o aborcji w Polsce trwa już od 1989 roku i jego końca nie widać.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 13.11.2017, GODZ. 18:30