Będą protestować mimo, że większość Polaków chce reformy sądownictwa. Wieczorem w Poznaniu odbędzie się tak zwany Łańcuch Światła. To poparcie dla opozycji, która w sejmie zamiast przedstawiać swoje pomysły - rzuca na ziemie projekty ustaw na których widnieje polskie godło. Organizatorzy manifestacji twierdzą, że Łańcuch Światła to wydarzenie społeczne - bez żadnego finansowania. Tymczasem - w pierwszych rzędach widać polityków opozycji i samorządowców, a koszty imprezy zdaniem ekspertów mogą wynosić nawet 50 tysięcy złotych.

Choć ich zdaniem sytuacja jest poważna - to protestującym dopisują zazwyczaj - piknikowe nastroje. Przyklaskują sędziom, którzy w obecnym systemie sami się zatrudniają, awansują i kontrolują. Protestują - pomimo sondaży w których - ponad 80 procent Polaków jest za zmianami w sądownictwie. Łańcuch Światła popierają między innymi Adam Michnik - naczelny Gazety Wyborczej, kiedyś z komunistami ustalał rozkład sił po okrągłym stole, dziś wspiera Komitet Obrony Demokracji. Za protestami jest także pułkownik Adam Mazguła, nie tak dawno mówił , że stan wojenny to kulturalne wydarzenie.

Już podczas lipcowych manifestacji opozycja nie ukrywała, że ma jeden cel. Opozycja - także - nie próżnuje - głosując przeciwko Polsce. Za sankcjami opowiedziało się już kilkunastu europosłów Platformy Obywatelskiej, między innymi syn Lecha Wałęsy - Jarosław. To działanie w myśl zasady im gorzej dla Polski tym lepiej dla opozycji - komentują publicyści. Oficjalnie Łańcuch Światła to akcja społeczna - organizowana bez finansowego wsparcia. Ale podczas protestów w stolicy Wielkopolski nie brakowało sceny i profesjonalnego nagłośnienia. Do udziału w Łańcuchach Światła na portalach społecznościowych teraz zachęca - Akcja Demokracja.

Minionego lata głośno było także o fundacji Otwarty Dialog. Przewodniczący rady tej fundacji Bartosz Kramek opublikował wtedy scenariusz przewrotu i opisał jak doświadczenia z kijowskiego majdanu, który jego organizacja wspierała, wykorzystać w Polsce. Reporter wiadomości -Marcin Tulicki - zbadał przepływy finansowe fundacji Otwarty Dialog, okazało się, że organizacja była finansowana miedzy innymi ze wschodu. Wiadomości dotarły do informacji, że wpłaty na ponad półtora miliona złotych dokonał Piotr Kozłowski, który na rosyjskich stronach figuruje jako szef przedsiębiorstwa z Sewastopola - jest powiązany z miejscem w którym do dziś konstruuje się radzieckie okręty podwodne. Może na pytanie - czy cel uświęca środki? - zaczęło odpowiadać sobie coraz więcej osób, bo na protestach jest ich z pewnością co raz mniej.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 24.11.2017, GODZ. 18:30