Gangsterzy, policjanci i dziennikarze, kilkunastu świadków przesłuchano podczas kolejnej rozprawy w procesie Aleksandra Gawronika oskarżonego o podżeganie do zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. Przełomu wciąż nie ma, choć świadkowie przyznawali dziś, że grożenie śmiercią niepokornym dziennikarzom było codziennością lat dziewięćdziesiątych w Polsce

Mariusz M., pierwszy z przesłuchanych dziś świadków. Gangster, skazany między innymi za handel ludźmi i napady z bronią w ręku. W więzieniu siedział razem z nieżyjącym już Przemysławem C, podejrzewanym o udział w zabójstwie Ziętary. Jarosław Ziętara interesował się przekrętami, do których miało dochodzić w jednym z poznańskich holdingów lat 90-tych oraz powiązanymi z nim politykami. Prawdopodobnie dlatego w 1992 roku został uprowadzony i zamordowany. Kilka lat po śmierci Ziętary o tej samej firmie pisał znany dziennikarz Piotr N. Zdaniem dziennikarza śledczego Krzysztofa Kaźmierczaka, który sprawą zajmuje się od lat, te zeznania pokazują, w jakich warunkach pracował Jarosław Ziętara. W tej sprawie na ławie oskarżonych siedzi były senator, Aleksander Gawronik. Zarzuca mu się podżeganie do zabójstwa Ziętary. On sam nie przyznaje się do winy. Jednak podczas jednej z poprzednich rozpraw przeciwko Gawronikowi zeznawał świadek koronny Jarosław Sokołowski, pseudonim Masa. Prokuratura podkreśla, że ta sprawa wymaga zgromadzenia obszernego materiału dowodowego. Jednocześnie prokuratura prowadzi także śledztwo, które ma wyjaśnić, kto zabił Jarosława Ziętarę. Do tej pory jednak nikomu nie postawiono zarzutów, nie udało się także znaleźć ciała Jarosława Ziętary.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 06.12.2017, GODZ. 18:30