W Wielkopolsce brakuje pracowników centrów powiadamiania ratunkowego, czyli tych którzy odbierają połączenia z numeru 112. Tylko w Poznaniu czeka 40 etatów. Dlaczego nie ma chętnych do ratowania ludzkiego życia?

Nie tylko uratował życie, ale i wykazał się dużym opanowaniem. Adrian za to, że pomógł topiącemu się koledze, został uhonorowany medalem przez prezydenta Andrzeja Dudę. To właśnie podczas spotkania z dziećmi prezydent podkreślał jak ważna jest szybka pomoc i wiedza jak tej pomocy szukać. To operatorzy, którzy odbierają numer alarmowy jako pierwsi pomagają potrzebującym. Ale osób, które pracują w centrach powiadamiania ratunkowego w Polsce jest coraz mniej. W samym Poznaniu brakuje 40 pracowników.

Przyczyną takiej sytuacji mogą być zbyt niskie pensje sięgające średnio 1800 złotych, a także 12-godzinne dyżury i ogromna odpowiedzialność. By zachęcić przyszłych operatorów pracownicy centrum ratunkowego prowadzą 2-tygodniowe szkolenia . Średni czas oczekiwania na połączenie to 10 sekund. Wtedy zaczyna się wyścig z czasem, bo na numer 112 powinniśmy dzwonić tylko wówczas, kiedy zagrożone jest życie, zdrowie, mienie i środowisko. Niestety prawie 60 procent wszystkich połączeń nie ma nic wspólnego z pomocą.

Obowiązujące przepisy zaostrzyły kary za blokowanie i bezmyślne korzystanie z numerów alarmowych. Za takie głupie żarty i nieodpowiedzialne telefony można zapłacić 1500 złotych grzywny. Grozi też areszt, a nawet ograniczenie wolności.