Główne uroczystości upamiętniające pierwszy masowy bunt przeciw władzy komunistycznej odbędą się w Poznaniu jutro, ale już dziś, odsłonięto tablicę poświęconą jednemu z uczestników Poznańskiego Czerwca 1965 roku - Januszowi Kulasowi. Na miejscu był nasz reporter Radosław Śledziński.

Niemal dokładnie 62 lata po rozpoczęciu Poznańskiego Czerwca 1956 roku w Poznaniu odsłonięto tablicę poświęconą jednemu z uczestników zrywu, Januszowi Kulasowi. Pamiątkowa tablica stanęła przy ulicy, która od 2 lat nosi imię Janusza Kulasa. Uczestnik Poznańskiego Czerwca pracował jako kierowca. 62 lata temu - razem z tłumem poznaniaków - wyszedł na ulice, domagając się wolności i chleba. Gdy z okien ówczesnego Urzędu Bezpieczeństwa funkcjonariusze zaczęli strzelać do pokojowej manifestacji, Kulas sam chwycił za broń. Pamięć o Januszu Kulasie jednak przetrwała, czego dowodzi zaangażowanie w upamiętnienie jego postaci osadzonych z poznańskiego zakładu otwartego. Twórczość osadzonych ma wymiar symboliczny, wielu z nich trafiło bowiem do celi, w których więziono właśnie uczestników Poznańskiego Czerwca.

Okoliczności śmierci Janusza Kulasa do dziś są owiane tajemnicą. Historycy nie mają już jednak wątpliwości, że - podobnie jak inni uczestnicy Czerwca - za zaangażowanie w masowy bunt przeciw władzom komunistycznym zapłacił najwyższą cenę. Był oskarżony w głośnym procesie dziesięciu, bo dla władzy walką o wolną i niepodległą Polskę była przestępstwem. Podsądnych, w pokazowych procesach bohatersko bronił między innymi mecenas Stanisław Hejmowski, który krok po kroku obalił akt oskarżenia i sam oskarżył komunistyczne władze o śmierć niewinnych ofiar. Zaangażowanie poznańskich prawników i krótkotrwała odwilż ze strony władzy doprowadziły do zakończenia procesów, ale nie prześladowań uczestników Czerwca i ich obrońców. Mimo trwających dochodzeń wielu winnych prześladowań uczestników Poznańskiego Czerwca nigdy nie poniosło za to kary.


OBEJRZYJ CAŁY TELESKOP, 27.06.2018, GODZ. 12:30